sobota, 12 kwietnia 2014

Michel Legrand

W roku 1964 wszedł na ekrany francuskich kin film Les Parapluies de Cherbourg (Parasolki z Cherbourga). Jego twórcą, scenarzystą i reżyserem, był Jacques Demy. Jeden z pierwszych filmów, w którym zagrała późniejsza gwiazda francuskiego ekranu, Catherine Deneuve. To też jedyny film, jaki znam, w którym wszystkie dialogi są... śpiewane (nie widziałem drugiego filmu tego reżysera nakręconego w 1982 w tej samej konwencji, Une chambre en ville). Film dziwny, bo oglądając go miałem wrażenie, że nikt poza ludźmi znającymi nieźle język francuski nie jest w stanie śledzić akcji, słuchając śpiewanych rozmów. Tymczasem obraz ten zrobił furorę i to nie tylko we Francji. Już w roku produkcji, czyli 1963, otrzymał Prix Louis -Delluc, nagrodę za najlepszy film roku, a w 1964 Złotą Palmę na Festiwalu w Cannes. Liczbą 1 mln 300 tys. głosów uznany też został za najlepszy film roku przez  francuską publiczność. 
Oprócz tych śpiewanych dialogów, film zaskakiwał też scenografią. Starannie dobrane kolory (z przewagą żółci, czerwieni, niebieskiego) ubrań aktorów oraz elementów niby zwykłych ulic francuskiego portu, rzucają się w oczy i zapadają w pamięci. 
Muzykę skomponował Michel Legrand. Scena, w której Madeleine dowiaduje się, że Guy otrzymał powołanie do wojska i wyjeżdża walczyć w Algierii (temat wojny algierskiej był prawie nieobecny we francuskich filmach, to również nowość), prezentuje najbardziej znany motyw muzyczny tego filmu. Na jego podstawie napisano wiele wersji dla piosenkarzy na całym świecie.




Michel Legrand to jeden z największych muzyków w świecie francuskiej rozrywki: piosenki, jazzu i muzyki filmowej. Trzykrotny zdobywca Oscara. Między innymi w kategorii za najlepszą muzykę w dramacie, w 1971 roku. Znacie może ten  motyw z filmu Lato roku 1942, The Summer Knows śpiewany przez Barbarę Streisand?





Bardzo lubię inny, późniejszy film Jacquesa Demy, do którego Legrand również napisał  muzykę. Film pełen piosenek, gdzie  postacie rozmawiają jednak w normalny sposób Les Demoiselles de Rochefort (Panienki z Rochefort). W nim także wystąpiła w jednej z głównych ról Catherine Deneuve. Na nim, w czasach studenckich usiłowałem ćwiczyć swój francuski. Nie było łatwo...



A na koniec moja ulubiona piosenka Michela Legranda w wykonaniu samego kompozytora. The Windmills of Your Mind  z filmu Sprawa Thomasa Crowna, z udziałem Steve McQueena i Faye Dunaway,  za którą kompozytor w 1969 roku również otrzymał  Oscara.



PS.
Michel Legrand to także wspaniały pianista. Tu podczas koncertu w 1984 roku, na którym wraz ze znakomitym pianistą amerykańskim, Oscarem Petersonem, wykonuje swój utwór Watch What Happens. Nagranie dla miłośników jazzu...  Informacja dla niecierpliwych: zacznijcie słuchać około 4 minuty   ;-)


Na kontrabasie gra Niels-Henning Ørsted Pedersen, a na perkusji Martin Drew

niedziela, 6 kwietnia 2014

What a wonderful world - piosenka, która mi nie pozwala zapomnieć

Tym razem tylko trzy zdania. Piosenka ta, w znakomitym wykonaniu Louisa Armstronga, była ulubioną piosenką Krzyśka, naszego tragicznie zmarłego w 1999 roku kuzynka. Kiedy ją słyszę, od razu widzę młodego... Dziś miałby 45 lat.


sobota, 5 kwietnia 2014

Rytmy południowoamerykańskie

Rytmy południowoamerykańskie były popularne przez cały XX wiek. Przed wojną nasi kompozytorzy skomponowali chyba rekordową liczbę tang. Jedno z nich to Szkoda twoich łez, dziewczyno skomponowane przez Artura Golda, do słów Andrzeja Własta. Piosenka w wykonaniu Tadeusza Faliszewskiego pochodzi z rewii Cała Warszawa wystawionej w 1928 roku w teatrze Morskie Oko (płyta wytwórni Syrena-Electro z 1929). Ja tę piosenkę poznałem z małej tzw. czwórki z przedwojennymi szlagierami nagranymi przez Jerzego Połomskiego chyba w latach sześćdziesiątych (i w jego wykonaniu pojawiło mi się w podglądzie, czary jakieś czy co?).






Najpierw tuż po II Wojnie Światowej na krótko, a potem po odwilży październikowej, czyli po 1956 roku,  na dobre, rytmy południowoamerykańskie zagościły na polskich estradach.  Wówczas także napisano wiele piosenek, ale tym razem kompozytorzy sięgnęli do różnych gatunków lub podgatunków: rumby, czaczy (cha cha cha), calypso, mambo i innych.
Poniżej próbka takiej produkcji: Serduszko puka w rytmie cha-cha. Piosenkę napisaną przez Romualda Żylińskiego do słów Janusza Odrowąża śpiewała między innymi Maria Koterbska.




A to już bossa nova, czyli Żniwna dziewczyna. Jest to jedna z pierwszych piosenek Wojciecha Młynarskiego, które poznałem z debiutanckiej płyty mistrza powojennych "tekściarzy". Muzykę skomponował Jerzy Abratowski (prywatnie mąż Ludmiły Jakubczak, o której wkrótce coś także napiszę).




Jedną z moich ulubionych samb jest natomiast Samba Saravah z francuskiego wyciskacza łez Kobieta i mężczyzna, w reżyserii Clauda Leloucha. Piosenka, którą skomponował wcześniej jako Samba da bênção  jeden z najpopularniejszych twórców brazylijskich  drugiej połowy XX wieku, Vinicius de Moraes (link do koncertu - Moraes to ten facet za stołem), jest w filmie śpiewana przez autora słów francuskich, Pierre'a Barouh.




A na koniec - deser, czyli wspólna płyta dwóch potęg: brazylijskiego współtwórcy bossa novy Joao Gilberto i amerykańskiego saksofonisty jazzowego Stana Getza. W 1963 roku duet ten, wspólnie z żoną Joao, Astrud Gilberto, nagrał jedną z najpiękniejszych piosenek jakie znam: Garota de Ipanema, która podbiła cały świat jako The Girl from Ipanema (pierwsza na tej płycie).

niedziela, 30 marca 2014

Piosenki o piosence

Nie przypominam sobie wielu piosenek, które mówiłyby o piosenkach, czyli o nich samych. Może to jednak moja pamięć jest zbyt krótka?
Jedną z tych znanych mi najdłużej jest Piosenka jest dobra na wszystko z Nadprogramu II Kabaretu Starszych Panów, w którym gospodarze prezentowali swoje piosenki z różnych Wieczorów kabaretowych.
 



Drugą jest śpiewane przez Macieja Koleśnika (tego od Warszawa da się lubić, do której muzykę napisał także Jerzy Wasowski) muzyczne pytanie Komu piosenkę ? Jak zobaczycie w trakcie odtwarzania, na jednej całej stronie dużej płyty umieszczona była tylko jedna piosenka trwająca ok. 3 minut. Bowiem na początku lat sześćdziesiątych w Polsce  produkowano jeszcze trochę płyt na 78 obrotów na minutę. Zostały one wyparte przez płyty drobnorowkowe: długogrające - 33,5 obr. na min. i tzw. single na 45 obr. na min. Nasz pierwszy rodzinny gramofon Bambino miał jeszcze możliwość odtwarzania tych najszybszych płyt. Następny - Mister Hit (produkowany w Łódzkich Zakładach Radiowych Unitra - Fonica, na licencji niemieckiego Telefunkena), już nie. Był zbyt nowoczesny! :-)

 
 
 
Piosenka może być jednak zdradliwa, o czym śpiewała Hanna Skarżanka. Znakomita aktorka obdarzona dość niskim głosem, wspaniale interpretowała śpiewane przez siebie piosenki. 
 

 
 
I dwie piosenki zagraniczne. Pierwsza, oczywiście francuska. Sous le ciel de Paris w wykonaniu śpiewającego aktora Yves Montanda. Opowiada ona o piosence ulatującej ku niebu Paryża...

 
 
Druga, to jeden z przebojów amerykańskiej piosenkarki ukraińsko (po ojcu) włoskiego (po matce) pochodzenia, która zaczęła swoją karierę w okresie wojny w Wietnamie, Melanie Safki. Co oni zrobili mojej piosence???
 

 
 
 
PS.
W ostatniej chwili znalazłem jeszcze coś fajnego, ale nie pytajcie mnie o szczegóły tekstu... Já písnička, wykonuje ją  Pavlína Jíšová.
 
 

 
Pamiętacie może jeszcze coś?  Jeśli tak, podpowiedzcie!

piątek, 28 marca 2014

A cappella

Śpiewanie bez instrumentów pojawiło się już w XVI wieku. Wówczas był to styl kościelny. Obecnie oznacza każdy rodzaj śpiewu wykonywany bez instrumentów lub z ich dyskretnym udziałem, np. bębnów. Pierwszym takim zespołem, który pamiętam był Novi Singers. Ich specjalnością była w zasadzie wokaliza, czyli śpiew bez tekstu, ale przynajmniej jedną płytę, zresztą znakomitą, nagrali bez towarzystwa innych muzyków: Novi Singers Chopin. Na YouTubie można znaleźć dwa czy trzy utwory.
Między innymi Walc Des-dur op.64  z  zdjęciami różnych  kosmicznych cudów. Całkiem niezłe zestawienie...




Jednym z utworów na tej płycie jest też fragment scherza h-moll op. 20, w którym kompozytor wykorzystał motyw kolędy Lulajże Jezuniu




Taki śpiew może być wspaniałą zabawą, zarówno dla wykonawców jak i widzów, co pokazują wodne chłopaki czyli Water Boys z kanadyjskiego Uniwersytet Waterloo.


 



Może być też czymś na poważnie. Pierwsza płyta francuskiej grupy Pow Wow, którą poznałem wkrótce po jej wydaniu w 1995 roku była dla mnie wielkim odkryciem. Mogłem na okrągło słuchać ich piosenek. Osądźcie zresztą sami czy miałem rację.




Nie mogę się powstrzymać, aby nie zaprezentować jeszcze raz Water Boys wykonujących przebój Billy Joella For the Longest Time

 



No i mistrz wokalizy: Bobby McFerrin. Tu we fragmencie z koncertu, który dał w Montrealu podczas Festiwalu Jazzowego. Doskonała zabawa z publicznością.



A na koniec optymistyczne przesłanie życiowe w wykonaniu Maestro McFerrina, Robina Williamsa i Billa Irwina.



Bobby McFerrin gościł na Warsaw Summer Jazz Days 2002. Sam manager mistrza zaprosił na scenę polskie zespoły, których zadaniem było zaskoczyć jego podopiecznego.  Jednym z nich była Grupa MoCarta. 10 minut dobrej zabawy

A dla tych, którzy polubili Bobbyego link do jego koncertu w Montrealu w 2005 roku. Trzeba na to poświęcić trochę czasu, ale warto zobaczyć jak gość się bawi razem z publicznością. Nie zabrakło też wyzwań dla mistrza.

PS.
Dla amatorów wokalizy jazzowej Urszula Dudziak z jej słynną Papayą.


czwartek, 27 marca 2014

Tarantela - czy to jakaś ryba?

Pytanie w tytule wcale nie jest bez sensu, bowiem pierwszym utworem tego gatunku miała być neapolitańska piosenka Lo guarracino, opowiadająca o flircie dwóch morskich rybek, z których jedną był ów guarracino, a drugą... chyba jakaś sardella, bo ta nazwa wpada ciągle w ucho, gdy słucha  się tej piosenki  w wykonaniu np. Cigliano Fausto.



A to poniżej to właśnie guarracino, czyli po polsku chromis kasztanowy, żyjący w dużych ławicach we wschodnim Atlantyku oraz (jakże by inaczej) w Morzu Śródziemnym.


Lo guarracino poznałem tuż przed opracowaniem tego postu czyli ostatnio i przez przypadek. Natomiast już od lat znałem inną tarantelę, francuską, którą wykonuje Yves Duteuil. Nawet dla znających ten język, jest ta piosenka pewnym wyzwaniem, tak jak "ta kapustka, taka pustka..." w piosence Jeremiego Przybory.



No, ale i my sroce spod ogona nie wypadliśmy. Agnieszka Osiecka napisała słowa, muzykę skomponował Włodzimierz Korcz i powstała Tarantella na niedzielę, którą śpiewały m.in. Irena Santor, Elżbieta Starostecka (prywatnie żona pana Korcza) i Halina Kunicka, której wykonanie można było poznać na przykład dzięki pocztówkom dźwiękowym...


A teraz przygotujcie się na coś niezłego. Połączenie rock and rolla (tańca) z przyśpieszoną tarantelą. Może to i po prostu wygłup, ale spróbujcie coś takiego powtórzyć.



Melomani wiedzą, że w XIX wieku i później, tarantela trafiła również na salony. Miedzy innymi Fryderyk Chopin sięgnął do tego motywu i stworzył Tarantelę As-dur op. 43. Możecie wysłuchać tego krótkiego utworu w wykonaniu Jacka Ciołczyka.

wtorek, 25 marca 2014

Najstarsze teledyski TVP


Zacznę od video clipu, który nie jest stary i nie jest naszej produkcji. Odkryłem go jednak niedawno i, muszę powiedzieć, że mi się spodobał, więc niech posluży nam za przykład współczesnego podejścia do prezentacji piosenek. Ciekawe ile kasy na niego poszło i ilu ludzi było zaangażowanych w nakręcenie go.
W roku 2012, francuski piosenkarz tunezyjskiego pochodzenia, Dany Brillant, nagrał nową wersję piosenki, którą w 1957 rozpoczęła swoją karierę gwiazda francuskiej estrady, Dalida. Chodzi o piosenkę Bambino, napisaną we Włoszech i zaprezentowaną po raz pierwszy w 1956 na festiwalu w Neapolu. Ale to nie wersja włoska lecz raczej francuska zrobiła karierę światową. Piosenka mówi o chłopaku, który zakochał się bez wzajemności, w nieco od niego starszej niewieście. 
 


A teraz przejdziemy do właściwego tematu tego postu, czyli do tak zwanych teledysków Telewizji Polskiej. Znalazłem na YouTubie dwa. Oba doskonale pamiętam. Popatrzcie jak skromnymi środkami posługiwali się w latach 60-tych ich realizatorzy. 

 Augustowskie noce 
w wykonaniu Marii Koterbskiej



Powracająca melodyjka
w interpretacji Krystyny Konarskiej


Śpiewać można było, jak widzicie, ewentualnie w przerwach w pracy. Etos pracy socjalistycznej musiał zostać zachowany nawet w teledyskach. Pamiętam jeszcze jeden z nich: Jabłuszko pełne snu, w którym Mieczysław Wojnicki śpiewał piosenkę w "warzywniaku", ubrany w szary fartuch, przed skrzynkami wypełnionymi rzeczonymi jabłuszkami.

PS.
Dla wielbicieli Krystyny Konarskiej jeszcze jedna propozycja. Jesienny Pan